Pracownicy DVLA chwalili się, że płacono im za oglądanie Netflixa, podczas gdy kierowcy czekali nawet rok na przetworzenie wnisoków

Pracownicy DVLA chwalili się, że płacono im za oglądanie Netflixa, podczas gdy kierowcy czekali nawet rok na przetworzenie wnisoków

 

Dochodzenie przeprowadzone przez The Times twierdzi, że podczas pandemii setki pracowników zostały umieszczone na specjalnych płatnych urlopach bez wymogu wykonywania jakiejkolwiek pracy.

Niektórzy pracownicy chwalili się, że otrzymywali pełną pensję i mogli relaksować się w domu oglądając Netflix. Odkryto również, że część pracowników rzekomo na zwolnieniu lekarskim „wychodziła i spotykała się z innymi oraz wyjeżdżała na wakacje” mimo restrykcji.

Od pierwszego lockdownu kierowcy czekali długo na takie dokumenty, jak nowe prawa jazdy i dokumenty rejestracyjne dla nowo zakupionych pojazdów. Jeden kierowca powiedział The Times, że czekał ponad 13 miesięcy na odnowienie swojego prawa jazdy, podczas gdy inny powiedział, że nadal czeka na odnowienie swojego prawa jazdy po badaniach lekarskich od maja zeszłego roku.

W szczytowym momencie we wrześniu 2021 r. zaległości w przetwarzaniu wniosków wynosiły 1,6 mln spraw. Obecnie liczba ta spadła do 850 000 – wciąż ponad dwukrotnie więcej niż przeciętna liczba 400 000 wniosków, którymi zazwyczaj zajmuje się DVLA.

 

DVLA za zaległości obwinia lockdowny i kilkukrotne strajki pracowników, ale śledztwo Timesa twierdzi, że to problemy z IT oraz pracownicy wykorzystujący płatne urlopy i system pracy z domu pogorszyły sytuację.

Podczas pierwszego lockdownu większość z 6000 pracowników DVLA została odesłana do domu, z czego około 1400 pracowało z domu, a kolejne 3500 umieszczono na płatnym urlopie. The Times twierdzi, że do lipca 2020 r., kiedy zakończył się lockdown, prawie 2000 pracowników nadal przebywało na specjalnych płatnych urlopach, podczas gdy inni wracali do biur lub kontynuowali pracę z domu.

Specjalny płatny urlop został przyznany pracownikom, którzy nie mogli pracować w domu i którzy zgłosili stan zdrowia, który nie pozwalał na prace w biurze; izolowali się z powodu kontaktu z kimś chorym na Covid lub mieli obowiązki opiekuńcze. Nie dotyczyło to personelu, u którego wynik testu na Covid był pozytywny.

 

Reporter, który działał pod przykrywką w call center DVLA, poznał pracowników, którzy chwalili się, że unikają pracy lub powiedzieli, że nie mogą pracować, ponieważ problemy IT oznaczały, że nie mieli dostępu do kluczowych systemów. Jeden z pracowników powiedział nawet reporterowi: „Gdy mój menedżer do mnie pisze, czy mogę zrobić to czy to, ja myślę sobie -przerywasz mi oglądanie serialu na Netflix”.

Reporter powiedział również, że szefowie kazali im okłamywać dzwoniących kierowców na temat czasu oczekiwania na rozpatrzenie wniosków i mówić im, że czas oczekiwania wynosił od 6 do 10 tygodni, podczas gdy rzeczywistość była znacznie inna a czas oczekiwanie znacznie dłuższy.

DVLA odrzuciło te zarzuty. Zaprzeczono również, jakoby personelowi kazano wprowadzać kierowców w błąd co do czasu oczekiwania lub, że personel nie mógł pracować z powodu problemów z systemem.

Rzecznik DVLA powiedział: „Traktujemy te zarzuty bardzo poważnie i je badamy. Twierdzenia te nie są reprezentatywne dla kultury pracy w DVLA, ani nie są prawdziwym odzwierciedleniem ponad 6000 pracowników, którzy pracowali niesamowicie ciężko, aby pomóc utrzymać kraj w ruchu podczas pandemii.

Nie jest prawdą sugerowanie, że DVLA wprowadzało w błąd dzwoniących w sprawie rozpatrywania wniosków. Czas przetwarzania wniosków w tamtym okresie naprawdę wynosił od sześciu do dziesięciu tygodni. Bardziej złożone wnioski, na przykład, w których potrzebne są badania medyczne, trwały dłużej”.

Dodali, że „nonsensem” jest twierdzenie, że do problemu przyczyniły się niedziałające systemy informatyczne argumentując, że przetwarzanie niektórych danych osobowych musi odbywać się na miejscu w biurze, a nie zdalnie i że problem wyniknął z ilości napływających papierowych wniosków oraz powtarzających się strajków.

 

Szacuje się, że DVLA otrzymuje dziennie około 60 000 wniosków przesyłanych pocztą, ale ponieważ tylko jedna trzecia personelu w biurze zajmuje się ich przetwarzaniem, kierowcy mają do czynienia z wydłużającymi się opóźnieniami w otrzymywaniu nowych dokumentów, w tym licencji i dokumentów rejestracyjnych pojazdu.

Rzecznik dodał, że ilość pracowników w biurach wzrasta, a zaległości zmniejszają się dość szybko w wyniku powrotu personelu do biura, rekrutacji większej liczby pracowników i wydłużenia pracy w godzinach nadliczbowych.

DVLA potwierdziło, że czas przetwarzania papierowych wniosków o wydanie dowodu rejestracyjnego wróciły do normy, a czas oczekiwania na większość innych wniosków powróci do normy do końca maja tego roku. Dodano, że nie ma zaległości w oczekiwaniu na wnioski złożone online.

Sekretarz ds. transportu Grant Shapps nazwał zarzuty „głęboko niepokojącymi” i nakazał „dokładne śledztwo w tej sprawie”, aby uzyskać szybkie odpowiedzi i pełny rapot od szefów DVLA.

 

 

Kierowcy HGV UK