P&O Ferries zwolniło dzisiaj 800 pracowników, ale załoga odmawia opuszczenia statków

P&O Ferries zwolniło dzisiaj 800 pracowników, ale załoga odmawia opuszczenia statków

 

Darren Proctor - sekretarz krajowy związku zawodowego RMT powiedział, że obudziła go lawina wiadomości od ludzi zaniepokojonych tym, co firma zamierza ogłosić.

Zmierzając do Dover, dowiedział się, że autokary/vany z prywatnymi ochroniarzami jadą do portu P&O na południowym wybrzeżu Anglii, a także do Hull, Larne i Cairnryan.

Następnie o 11:10 czasu brytyjskiego potwierdziły się najgorsze obawy: P&O Ferries poinformowało 800 pracowników poprzez rozmowę wideo, że dzisiaj był ich „ostatni dzień pracy”. Decyzja wywołała gniewne protesty personelu na statku i na lądzie.

Proctor powiedział, że niektórzy pracownicy pozostali na trzech statkach w Dover, ale część odeszła, a personel ochrony wszedł na pokład, aby spróbować umieścić nowych zastępców na stanowiskach.

James - steward na pokładzie promu Spirit of France w Dover, miał dzisiaj dzień wolny, kiedy usłyszał ogłoszenie o zwolnieniu.

Dostał SMS-a na pół godziny przed trzyminutowym nagraniem od kierownictwa P&O.

„Wydaje się, że zostaliśmy porzuceni przez firmę, zaledwie kilka dni temu zamawiali nowe mundury i dali nam wszystkim podwyżki, a teraz, zupełnie niespodziewanie, zwolnili nas” – powiedział.

James, który nie chciał podawać swojego nazwiska powiedział, że pracownicy zostali poinformowani, że otrzymają „hojny pakiet odpraw” w wiadomości wideo, ale pracownicy nie byli w stanie zadawać pytań po rozmowie i nie podano żadnych szczegółów dotyczących odpraw.

„Ciekawe jak spodziewają się kierować całą flotą statków ze świeżą, niedoświadczoną załogą – to nie będzie płynna żegluga” – mówi.

Gaz Jackson - oficer RMT, który wszedł na pokład statku w Hull's King George Dockw, powiedział, że tańszy personel zastępczy czekał w zaparkowanych przed portem vanach, czekając na wejście na pokład, podczas gdy w innym vanie znajdował się personel ochrony.

Powiedział, że kapitan podjął „odważną decyzję”, aby podnieść mostek dla bezpieczeństwa załogi, mówiąc, że ochroniarze „wyciągną nas siłą, jeśli nie będziemy mieli zamiaru opuścić promu”.

Protest oznaczał, że na statku uwięziono również innych pracowników, którzy nie mieli żadnego związku ze sporem P&O.

Keith Davis naprawiał sprzęt kuchenny z ośmioma innymi wykonawcami, kiedy kapitan podniósł mostek i nie możemy zejść na ląd. – „Jesteśmy przetrzymywani wbrew naszej woli”– powiedział wcześniej.

Popołudniu, zauważono jednak, że drzwi Pride of Hull otworzyły się i kilka pojazdów odjechało.

Załoga P&O Ferries mówiła BBC, że zamierza pozostać na pokładzie „tak długo, jak to konieczne”.

Ale po kilkugodzinnej akcji załoga ostatecznie wysiadła około 16:30 czasu lokalnego.

Jackson powiedział, że zakończyli protest po tym, jak firma zgodziła się dostarczyć dokumenty wymagane przez związek.

„Załoga jest całkowicie zdruzgotana. Widziałem dorosłych mężczyzn płaczących, ponieważ nie wiedzą, dokąd mają dzisiaj iść” – powiedział.

W Larne, jeden z pracowników, który pracował dla P&O Ferries od dziewięciu lat, powiedział, że pracownicy ochrony weszli na pokład ich statku, aby upewnić się, że wszyscy odejdą.

Powiedział: „Przeszliśmy wiele przez ostatnie dwa lata z pandemią i innymi tego rodzaju sprawami, ale nie sądziłem, że to się tak skończy”.

Dziesiątki robotników zablokowały również drogi w Dover w proteście, a niektórzy ścierali się z kierowcami, gdy stali na drodze z transparentami i flagami.

Niektórzy upierali się, że nie ruszą się, dopóki nie przyjedzie policja, aby ich usunąć.

Przedstawiciel P&O powiedział, że ich usługi nie będą działać przez następnych kilka dni, a pasażerów poinformowano, aby korzystali z usług innych firm.

Przedstawiciel P&O powiedział, że przetrwanie firmy zależy od „wprowadzenia szybkich i znaczących zmian. Z roku na rok ponieśliśmy 100 milionów funtów straty, które pokryła nasza macierzysta firma DP World. Bez tych zmian nie ma przyszłości dla P&O Ferries”.

P&O Ferries jest jedną z wiodących firm promowych w Wielkiej Brytanii, przewożącą ponad 10 milionów pasażerów rocznie przed pandemią i około 15% wszystkich ładunków w Wielkiej Brytanii i poza nią.

Jednak, podobnie jak wielu przewoźników, odnotował załamanie popytu podczas pandemii, co zmusiło ją do ogłoszenia 1110 zwolnień.

P&O Ferries odebrało prawie 15 mln funtów dotacji rządowych w 2020 r., które obejmowały wypłaty furlough dla swoich pracowników.

P&O jest własnością DP World, międzynarodowej firmy portowej i logistycznej z siedzibą w Dubaju. W 2020 r. firma wypłaciła akcjonariuszom dywidendę w wysokości 270 mln GBP.

źródło: bbc.co.uk
Kierowcy HGV UK