reklama

O ciężkiej sytuacji kierowców ciężarówek w czasie koronakryzysu

O ciężkiej sytuacji kierowców ciężarówek w czasie koronakryzysu

Wschodnioeuropejscy kierowcy pracują za dumpingowe płace, a pandemia tylko zaostrzyła konkurencję cenową w branży logistycznej – pisze „Berliner Zeitung”.

reklama

"Cicha armia Polaków, Bułgarów i Białorusinów zapewnia nieprzerwany transport towarów. Za kierownicą ciężarówek przemierzają Niemcy na zlecenie sklepów internetowych i firm kurierskich. Zatrudniani są przez wschodnioeuropejskich podwykonawców za dumpingowe płace i bez ubezpieczenia społecznego. W czasie koronakryzysu wielu z nich obawia się o swój byt” – pisze berliński dziennik w opublikowanym w poniedziałek (20.04.2020) w reportażu autorstwa Gabrieli Keller.

Według gazety, roczne obroty branży logistycznej w Europie sięgają 1,2 biliona euro. Aby ograniczyć do minimum koszty transportu towarów, wiele wielkich firm zatrudnia podwykonawców ze wschodu Europy, którzy oferują swoje usługi po dumpingowych cenach. „Z oficjalnych statystyk wynika, że w normalnych czasach około cztery na dziesięć ciężarówek, które poruszają się po niemieckich drogach objętych opłatami drogowymi, to pojazdy zarejestrowane w Europie Wschodniej” – pisze Berliner Zeitung. Jak dodaje, w czasie pandemii COVID-19 i zastoju wielu sektorów gospodarki, także drastycznie spadła liczba zleceń dla spedytorów i specjalistycznych firm transportowych, co jeszcze bardziej zaostrzyło konkurencję cenową.

reklama

Systemowe łamanie praw pracowniczych

Berliński dziennik opisuje historię polskiego kierowcy, który przewozi paczki dla koncernów DHL i kawę dla Tchibo. Przyznaje on, że, jak każdy, boi się zarażenia kronawirusem. Ale zostanie w domu nie jest dla niego opcją. Jego koledzy odmówili jazdy do Włoch i stracili pracę – opowiada kierowca gazecie. Do Niemiec dostaje się zapewnionym przez pracodawcę minibusem, w którym tłoczy się razem z dziewięcioma współpasażerami. Jego wynagrodzenie to 2800 złotych plus około 1000 euro diet.

reklama

Michael Wahl z projektu „Uczciwa Mobilność”, inicjatywy niemieckiej centrali związkowej DGB, ocenia, że cały system skonstruowany jest tak, by łamać prawa pracownicze. Według niego, polskiemu kierowcy, który pracuje tylko w Niemczech, należy się niemiecka płaca minimalna. „Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Wschodnioeuropejscy kierowcy zazwyczaj otrzymują minimalne wynagrodzenie swoich krajów ojczystych, w Polsce około 570 euro, w Bułgarii 280 euro. Jest ono podwyższane poprzez diety, które w zasadzie powinny być przeznaczone na wyżywienie kierowcy w trakcie podróży” – pisze „Berliner Zeitung”. „To jest norma. Nie ma szans na uczciwą płacę dla tych ludzi” – przyznaje Michael Wahl.

reklama

Koncerny bronią się przed krytyką

DHL odrzuca krytykę dotyczącą praktyki angażowania firm transportowych ze wschodu po dumpingowych cenach. Zaznacza, że stawia firmom transportowym „wysokie wymagania” i zobowiązuje je „do przestrzegania wszystkich ustawowych regulacji, i wyraźnie także ustawy o płacy minimalnej”. Jednak – dodaje – odpowiedzialność za warunki pracy, w tym wysokość wynagrodzenia leży po stronie partnerów i jest ich kompetencją jako pracodawców.

reklama

Także koncern Amazon podkreśla, że zobowiązuje swoich partnerów do przestrzegania ustaw oraz kodeksu postępowania dla dostawców Amazona, który kładzie nacisk na uczciwe płace, świadczenia socjalne i rozsądne godziny pracy. Amazon płaci dostawcom „uczciwe ceny rynkowe, które umożliwiają wypłacanie wynagrodzeń powyżej krajowej płacy minimalnej i uzyskanie pozytywnej marży”.

reklama

„Według szacunków ekspertów branżowych, nie jest możliwe, by przy cenie poniżej 1,25 euro za kilometr zapewnić pokrycie kosztów i jednocześnie przyzwoite wynagrodzenie dla kierowców. Ale ceny niekiedy wynoszą 80 eurocentów za kilometr. A teraz, w czasach COVID-19 walka cenowa się zaostrza. Na giełdach frachtu taryfy spadają do 51 centów” – pisze „Berliner Zeitung”.

reklama

Półtora roku w kabinie ciężarówki

„Musimy możliwie najszybciej zwalczyć ten dumping socjalny” – mówi gazecie Dirk Engelhardt, szef Federalnego Związku Transportu Towarów i Logistyki BGL. Zrzesza on przede wszystkim średnie przedsiębiorstwa transportowe, które nie wytrzymują konkurencji najtańszych przewoźników.

„Berliner Zeitung” zauważa jednak, że wiele dużych niemieckich firm spedycyjnych „założyło filie na wschodzie UE, by móc zatrudniać kierowców za dumpingowe płace”. Według gazety nagminnie dochodzi też do łamania niemieckich przepisów dotyczących czasu pracy i odpoczynku kierowców. Zdarza się, że miesiącami mieszkają w kabinach, gotując posiłki na kuchenkach turystycznych – opisuje dziennik wyniki policyjnych kontroli.

reklama

Według rozmówców gazety, „polskich kierowców dotyczy to już rzadziej, bo w międzyczasie stali się zbyt drodzy”, a policja cześciej spotyka Litwinów, Ukraińców czy nawet Kazachów. Jak mówi Michael Wahl, spotkał już też Filipińczyków, którzy pracowali dla polskiej firmy spedycyjnej, realizując zlecenia dla niemieckiego przedsiębiorstwa „Byli w drodze przez 18 miesięcy i cały czas spali w ciężarówce. To był ekstremalny przypadek” – mówi Wahl.

reklama

źródło: dw.com
Kierowcy HGV UK

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu.
Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

reklama